poniedziałek, 30 września 2013

3

Całą noc nie umiałam zasnąć ciągle myślałam o Bradzie i naszym spacerze. Gdy o szóstej znów się obudziłam, zdecydowałam że trochę pobiegam bo i tak już nie będę spała. Ubrałam się w dres, włosy spięłam w kucyk, wzięłam mp3 i poszłam do parku. po godzinie biegu odczułam głód. Dobrze, że wzięłam trochę pieniędzy-pomyślałam. Zjadłabym konia z kopytami. Zaraz za rogiem była przytulna kafejka w której byłam razem z Amy. W środku pachniało kawą i cynamonem. Usiadłam bardziej w rogu, żeby nikt mi nie przeszkadzał. Po kilku minutach podszedł do mnie kelner i podał mi kartę. Zamówiłam sobie tosty z jajecznicą oraz herbatę z cytryną. Jedzenie było niesamowite. Gdy wychodziłam z lokalu przypadkowo uderzyłam kogoś drzwiami. Był to wysoki blondyn z niebieskimi oczami. Miał na oko 22 lata.
-Przepraszam pana najmocniej. Nic się nie stało? 
-Pana? Wyglądam na aż tak staro?-uśmiechnął się blondyn.
-Przepraszam. Nie, może zawieść cie do szpitala? 
-Nic mi nie jest.
-To dobrze.-teraz ja się uśmiechnęłam.
-Jestem Jack.
-A ja Jessica, ale mówią mi Jessie. 
-Bardzo mi miło. 
-Mi również.
-A może w ramach przeprosin pójdziemy na spacer?-zaproponował  
-Dobrze. 
-To choć pokarzę ci fajne miejsce.
I tak minęły mi dwie kolejne godziny.                 
                                                                   *****
Przepraszam za taki krótki ten rozdział, ale wiecie szkoła ;C. Podobało sie?
Komentujcie, bo to zawsze zachęca do dalszej pracy.
Pozdrawiam . :)

1 komentarz: