sobota, 28 września 2013

2

Jessie

Następnego dnia obudził mnie dzwonek do drzwi. W piżamie poszłam otworzyć.
-Oj Jessie. Z dziesięć minut do Ciebie się dobijam, a ty nic.
-Przepraszam spałam.
-No dobra, dobra. Zbieraj się idziemy na zakupy. 
-No okej.
Wzięłam szybki prysznic. Ubrałam się w zwiewną sukienkę na ramiączkach i buty na koturnach. A włosy spięłam w luźny kok. 
-A teraz choć podbijać świat- powiedziała radośnie Amy.
Gdy całe obładowane szłyśmy w stronę auta, Amy powiedziała:
-Oh na śmierć zapomniałam Ci powiedzieć.
-Czego?- zaciekawiłam się 
-Brad chciał twój numer- powiedziała to i puściła oczko.
-I co dałaś mu?- prawie krzyknełam
-No tak a co? 
-No nic, ale mogłaś się spytać czy wyrażam zgodę.
-Przesadzasz, a co nie chciałabyś jego numeru?
-No nie wiem.
-Przecież widać jak na ciebie patrzy podobasz mu się.
I w tym momencie rozległa się piosenka Nirvany: Smells like teen spirit
-Oh przepraszam, ale muszę odebrać.
-Okej czekam.

Brad

Hmm nie odbiera może nie wie, że to ja?
-Halo?-nagle głos Jess rozlega się w słuchawce
-Jess? hej to ja Brad.
-Ach tak Brad, co tam u ciebie?
-Wszystko dobrze, a u ciebie?
-Tak samo.
-A może zgodziłabyś się na spacer?
-Z wielką chęcią, w parku?
-Tak, szesnasta?
-To jesteśmy umówieni.
-Świetnie, do zobaczenia
-Pa
Tak udało się- powiedział w duchu Brad
-Co się tak cieszysz Brad?- Za jego plecami rozległ się głos Chestera.
-A pamiętasz jak ci mówiłem, że poznałem fajną dziewczynę o imieniu Jessica?
-Tak, tak coś kojarzę, a co umówiliście się/
-Tak- uśmiechnął się Brad.
-No to gratuluję
-Dzięki stary.

Jessie 

Tylko w co ja się ubiorę? muszę jakoś ładnie wyglądać. Już wiem ubiorę tą nową beżową koszulkę i do tego białe spodenki. A włosy pozostawię rozpuszczone. Gdy o piętnastej pięćdziesiąt Jessie była przy parku, zobaczyła Brada siedzącego na ławce intensywnie nad czymś myślącego. Więc wykorzystała to, zaszła go od tyłu i zasłoniła mu oczy rękami.
-Jessie to ty?- spytał
-Ej skąd wiedziałeś? ile już tu czekasz?
-hmm z dwadzieścia minut? 
-A czemu tak długo?
-Bo nie chciałem się spóźnić.
-Słodki jesteś.-powiedziała to i zarumieniła się.
-Hah. może gdzieś się przejdziemy?
-Dobrze.
Jakie on ma piękne oczy- pomyślała

Brad

Jak się ciesze, że się zgodziła na te spotkanie. Amy mówiła, że nie ma nikogo. Więc może jest jakaś szansa? kto wie? powiedziała, że jestem słodki. Jestem w 7 niebie.
-Dziękuje ci z ten spacer było super.
-Ja też dziękuje, może jeszcze kiedyś mi potowarzyszysz?
-Z przyjemnością. Dobra muszę się już zbierać powoli, bo dochodzi 21.
-Odprowadzę Cię.
-Okej będzie mi miło.
-Masz moją bluzę, bo zimno się robi.
-Dziękuje, masz racje. 
-O to tutaj, dziękuje za wszystko. Narazie.
-Pa. dobranoc.
Dała mi na dobranoc całusa w policzek, ona jest idealna.  
                                               **********************
Część druga za mną :) Podobała się?
Komentujcie, bo to zawsze zachęca do dalszej pracy.
Pozdrawiam

2 komentarze: